Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Trans- atlantyk - streszczenie

Radca przedstawił Gombrowicza gospodarzowi i innym znakomitościom. Wszyscy kłaniali mu się, ale szybko o nim zapominali. Nagle wszedł człowiek, który wzbudził powszechną uwagę: „Człowiek ten (a pewnie tak dziwnego człowieka ja pierwszy raz w życiu oglądałem) nadzwyczaj był wydelikacony, a do tego jeszcze sam siebie delikacił. W sakpalcie, za dużemi, czarnemi okularami, jak za płotem, od wszelkiego świata odgrodzony, wokół szyi szalik jedwabny w groszki półperłowe, na rękach rękawiczki czarne, zefirowe, półpalcowe, na głowie kapelusz czarny, półrondowy. Tak opatulony i odosobniony, coraz to z wąskiego pociągał flakonu, albo chusteczką czarną, zefirową się ocierał i wachlował”. Pyckal, Baron i Radca zaczęli namawiać Witolda, aby przeciwstawił mu się, bo to najlepszy pisarz argentyński. Doszło do pojedynku słownego między pisarzami, który rozpoczął Gombrowicz. Przegrał jednak, gdyż pisarz argentyński dowodził, że każde zdanie wypowiadane przez polskiego pisarza jest autorstwa kogoś innego.

Witold, by odreagować porażkę, zaczął chodzić po sali. Chodził od ściany do ściany: „Powszechne więc osłupienie, gęby porozdziawiano, patrzą, a może mnie za półgłówka mają, ale diabli, diabli, o nic nie dbam, a Chodzę, jakbym tu był sam, jakby nikogo nie było! A chód coraz silniejszy, Potężniejszy... i tak już diabli, diabli, Chodzę i Chodzę i Chodzę, a już Chodzę, Chodzę, i Chodzę i Chodzę...”. Nagle zauważył, że ktoś obok niego też zaczyna chodzić. Witold chodzi, on też chodzi. Zaczął mu się bacznie przyglądać: „Przyjrzałem się i widzę: człek słusznego wzrostu, Brunet silny, a nawet nietępego, owszem, dość szlachetnego oblicza... Ale czerwone ma wargi! Wargi ma, powiadam, Czerwone, Uczerwienione, Karminowe! I tak z Wargami Czerwonymi chodzi, Chodzi, Chodzi!”. Zdenerwowany