Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Trans- atlantyk - streszczenie

do siebie zapraszać, obiecał posadę jego sekretarza w Spółce z pensją 1000 lub 1500 pezów.

Nagle pojawił się Pyckal, wspólnik barona. Zaczęli się kłócić, Pyckal powiedział, że nie zgadza się na żadnych wspólników, krzyczał: „Zabraniam! Zakazuję!”. Chciał nawet pobić pisarza. Wtedy zjawił się trzeci wspólnik – Ciumkała. Wszyscy razem zaczęli się kłócić, a w końcu wzięli Gombrowicza do domu, w którym mieli firmę i zostawili go, a sami poszli przedyskutować sprawę. Gdy siedział sam, zobaczył wokół siebie dużo ludzi dziwnych, urzędników. Każdy z nich zajmował się swoimi obowiązkami, gdy wtem zaczęła się przerwa, przyniesiono kubki z kawą i bułki i zaczęły się między nimi rozmowy i żarty. Witold został wezwany do pryncypałów. Zaproponowano mu pracę zwykłego urzędnika i pensję w wysokości, już nie 1000 czy 1500, ale 85 pezów. Dostał od rochmistrza akta do wciągania. Jednak brak przyjaciół, obcość miejsca i dziwna praca napełniały go lękiem. Ale jeszcze bardziej martwi się o sprawę z poselstwem i przeczucie go nie zawiodło, gdyż, jak wrócił wieczorem do pensjonatu, znalazł bukiet fluksji biało-czerwonych od Ministra i zaproszenie na wieczór jutrzejszy, na którym wielu pisarzy i artystów obecnych będzie. Właścicielka pensjonatu widząc to, domyśliła się, że Gombrowicz jest jakąś ważną osobą i z małego pokoiku przeniosła go do dużego salonu. Także w pracy rozeszła się wieść i następnego dnia wszyscy go pokłonami witali. I choć nie w smak mu były te celebracje, postanowił wreszcie, że na przyjęcie pojedzie. Udał się tam razem z Podsrockim. Gdy tylko wysiadł z powozu, zaraz Polonia tamtejsza zaczęła go honorować, witać pokłonami. W taki sposób dotarli do sali. W dużej sali część osób stało, część siedziało i dziwna cisza panowała, zamiast gwaru.